Wydarzenia

W pamięci mieszkańców Żywiecczyzny przetrwało wiele starych zwyczajów, niektóre z nich nabierają nowego charakteru, inne natomiast nikną w nurtach przeszłości... Z racji tego, że święta Bożego Narodzenia już wkrótce, dziś przedstawiamy kilka ciekawostek związanych z Bożym Narodzeniem na Żywiecczyźnie!


Czas oczekiwania i przygotowań do wspomnianych świąt to "Adwent", oznaczający z łaciny "nadejście". Rozpoczyna się on 30 listopada, czyli od momentu, gdy św. Andrzej - rozdawca mężów, pomaga pannom w wyborze męża. W tym dniu także można było poznać przyszłość. Dawniej, podobnie jak współcześnie, ważnym dniem był 6 grudnia. Przed wiekami na Żywiecczyźnie wkładano tego dnia pod poduszkę dzieci drobne podarki. Wyjątkowym okresem był czas pomiędzy 13 grudnia (Dzień św. Łucji), a Bożym Narodzeniem. Przez te wyjątkowe 12 dni, codziennie prowadzono obserwację warunków atmosferycznych, przepowiadając pogodę na I połowę każdego miesiąca. Pogodę na II połowę przepowiadano przez obserwację dni od Bożego Narodzenia do Trzech Króli. Co ciekawe, dawniej wierzono, że Dzień św. Łucji jest wyjątkowo niebezpieczny, gdyż właśnie w tym dniu zwiększała się aktywność czarownic.

21 grudnia (św. Tomasza) w Żywcu odbywał się największy doroczny jarmark, na który zjeżdżali także mieszkańcy okolicznych wsi. Tego dnia dokonywano zakupu wszystkich niezbędnych produktów na okres świąteczny. Dzień ten rozpoczynał podniosłą świąteczną atmosferę, winszowano niegdyś: "Na szczęście na zdrowie, na tego świętego Tomasza". Ważne było również to, kto w tym dniu odwiedza dom - dobrą wróżbą byli młodzi ludzie, złą zaś - starsi.

Boże Narodzenie po staropolsku zwane było Godnymi Świętami. Jest to święto chrześcijańskie, ale występuje w nim bardzo dużo elementów różnych tradycji, obyczajów, kultur i religii, które nawarstwiły się w ciągu wieków. Godne Święta to nie tylko obrzędy i zwyczaje związane z chrześcijańskimi świętami Narodzenia Jezusa, ale też pogańskie święta ku czci zmarłych dusz, zwyczaje związane z zimowym przesileniem słonecznym i z koniecznością zapewnienia wegetacji w przyrodzie oraz starożytnymi świętami ku czci Niezwyciężonego Boga Słońca. Te wszystkie elementy współistniały ze sobą, tworząc specyficzne tradycje, zwyczaje i obrzędy, które składają się na okres bożonarodzeniowy.

24 grudnia to dziś najbardziej niezwykły dzień w całym roku. Jest wiele wierzeń związanych z tym niecodziennym dniem, np. wierzy się, że słowa wypowiadane w ten dzień mają wyjątkową moc sprawczą, dlatego też składa się życzenia i winszuje. Wierzy się również, że wszystko, co robimy w tym dniu, rzutuje na cały przyszły rok, stąd przysłowie: „Jaka wigilia, taki cały rok”. Dawniej, gospodarz przynosił wcześnie rano drzewko wigilijne z lasu, była to najczęściej jodełka, zwana również połaźnicą. Ścinano również jeszcze dwa mniejsze drzewka, jedno do szopy dla zwierząt, drugie do zatknięcia za obrazem w izbie. Przyniesione drzewka czekały w sieni, ponieważ dopiero teraz można było usunąć resztki drzewka z zeszłorocznych świąt, następnie palono je, okadzając dymem ręce i nogi, aby nie bolały. Świeże drzewko wieszano wierzchołkiem do dołu nad stołem w świętym kącie w izbie i wisiało tam przynajmniej do Trzech Króli.

Drzewko wigilijne jest symbolem życia, wiecznie zielone gwarantowało ciągłość wegetacji, urodzaj, płodność, było też łącznikiem ze światem zmarłych – zawieszone na nim jabłka i orzechy uważano za pokarm zmarłych dusz, pełniło również funkcje apotropeiczne – zawieszone na nim główki czosnku i cebuli miały ochronić dom i mieszkańców. W izbie znajdowały się również inne ozdoby. Pierwszą dekoracją były: Słomiane Pająki, wykonane z ostatniego snobka zboża ze żniw, miały zapewnić urodzaj i pomyślność w przyszłym roku, zawieszano je nad stołem w świętym kącie, obok połaźnicy. Drugą dekoracją były Światy. Miały one formę kuli z opłatków, zawieszano je na połaźnicy i symbolizowały nasz ziemski świat. Na połaźnicy znajdowały się również inne dekoracje bibułkowe (kuliste bombki, łańcuchy, koszyczki, orzechy).

Jeżeli chodzi o wieczerzę wigilijną, to powinno się na niej znaleźć wszystko, co uprawiano na polach, w sadach, ogrodach, by niczego nie zabrakło w przyszłym roku. Przy stole wigilijnym musieli być wszyscy domownicy i nikt nie mógł od niego odstąpić. Na stole kładziono białą płachtę, która była przeznaczona do pierwszego siewu na wiosnę, pod płachtą układano siano, owies, pieniądze, na płachcie natomiast układano: Godni chleb, opłatki białe i kolorowe, miseczka z miodem, jedna misa, łyżka dla każdego z domowników, świece. Pod stołem składano ziemniaki przeznaczone do sadzenia w przyszłym roku, buraki, marchewkę, kapustę – zatem wszystko to, co rodzi się w ziemi. Wszystko, co miało kontakt ze stołem wigilijnym „święciło się” podczas wieczerzy. Stół wigilijny opasany był łańcuchem, na którym podczas wieczerzy, domownicy trzymali stopy. Zapewniało to zdrowie, a nierozerwalne oczka łańcuch symbolizowały silną więź rodzinną. Wieczerza wigilijna rozpoczynała się od zapalenia świecy, mającej ułatwić duszom zmarłych przodków trafienie do wigilijnego stołu, dziś w wielu domach, przed wieczerzą odmawiana jest modlitwa „Wieczne odpoczywanie”, która jest wspomnieniem bliskich zmarłych.

Nastrój wieczerzy był uroczysty i podniosły. Pierwszym gestem gospodarza było odkrojenie piętki Godnego chleba, który był jednocześnie pierwszym posiłkiem i wetknięcie w nią kawałka opłatka. Było to lekarstwo na cały rok, pomagało w różnych dolegliwościach, ochrona przed złem, a jako dodatek do ziarna w pierwszym siewie, zapewniała urodzajne plony. Ciekawostką jest to, iż zwyczaj dzielenia się opłatkiem jeszcze w I połowie XX wieku nie był powszechnie praktykowany. Jednak w domach, gdzie był ten zwyczaj praktykowany, dzielono się opłatkiem z miodem zaraz po spożyciu Godnego chleba. Głównymi potrawami, które znajdowały się na wigilijnym stole były: kapusta z ziemniakami; zupa z buraków; groch z kapustą; fasola z kapustą; żur z owsianej mąki; grzyby; śledzie; suszone śliwki; jabłka; orzechy. Gospodyni z każdej potrawy odbierała trzy duże łyżki do skopca, zanoszonego po wieczerzy dla zwierząt z gospodarstwa. Następnie każdy domownik częstował się ze wspólnej misy.

Po uroczystej wieczerzy wróżono. Wróżby dotyczyły długości życia domowników oraz przyszłego zamążpójścia panien.

Dzień Bożego Narodzenia spędzano w domu w podniosłej, uroczystej atmosferze. Wstrzymywano się od prac domowych i gospodarskich, poza niezbędnymi. Nie wolno było: zamiatać, obierac ziemniaków, zaplatać warkoczy, rąbać, hałasować, żeby nie zaszkodzić duszom przebywającym w tym czasie w gospodarstwie. Również z tego to powodu, dom oraz obejście musiało być posprzątane przed okresem świątecznym, co miało uniemożliwić zmarłym duszom „zalęgnięcie się” w kurzu śmieciach lub brudnych szmatach.

Źródło: Żywiec znany i nieznany, Tom II, Żywiec 2010.

Foto: Żywiec znany i nieznany, Tom II, Żywiec 2010.

Opracowanie: Ren