Wydarzenia

Od 1 lutego 2014 r. straż miejska w Żywcu pracować będzie już nie całą dobę, ale od godz. 7.00 do 23.00. W nocy obowiązki strażników przejmie policja. Wszystko ze względu na zmniejszoną liczbę pracowników straży.

O zmianach poinformował w dniu wczorajszym burmistrz Antoni Szlagor. W oświadczeniu zamieszczonym na facebookowym profilu burmistrza czytamy min.: " Ostatnio stan osobowy Straży Miejskiej zmniejszył się ze względu na to, że kilku strażników odeszło do pracy w policji. Ze względów oszczędnościowych nie będę przyjmował nowych strażników do pracy (...)". Pozostali pracownicy straży będą pracować w systemie dwuzmianowym. "Dzwoniąc na numer  straży miejskiej w godz. od 23.00 do 7.00 rozmowa zostanie automatycznie przekierowana na policję" - wyjaśnił burmistrz. Dłużej niż do 23.00 strażnicy popracują tylko wówczas, gdy na terenie miasta będą odbywać się duże imprezy.

"Myślę, że wprowadzona zmiana wyjdzie wszystkim na dobre. Z pewnością skończą się pretensje mieszkańców, że  Straż Miejska nic w nocy nie robi!" - kończy swe oświadczenie burmistrz. Istotnie, wielu żywczan informacja o zmniejszeniu stanu liczebnego straży miejskiej z pewnością ucieszy, choć zapewne nie do końca. Wciąż sporo w naszym mieście zwolenników całkowitej likwidacji tej instytucji. Z pewnością nie zmienili zdania organizatorzy referendum z 2013 r. w sprawie skasowania straży miejskiej, a pewnie i osoby, które podpisały się pod wnioskiem pomysłodawców. Przypomnijmy, że członkowie Kongresu Nowej Prawicy - sprawcy ówczesnego zamieszania zebrali prawie 2500 ważnych głosów popierających referendum. Ostatecznie do głosowania nie doszło - projekt odrzucony został przez radę miasta ze względów formalnych ( min. brak wystarczającej liczby głosów do przeprowadzenia referendum). Swoją drogą, przeciw inicjatywie KNP mocno wypowiadał się wówczas burmistrz Szlagor, poddając pod wątpliwość wydatkowanie 300 tyś. złotych na organizację referendum oraz podkreślając potrzebę istnienia straży w Żywcu.

strażSens funkcjonowanie straży miejskiej jako instytucji podważany jest nie tylko w Żywcu. Spory w tej sprawie toczą się w wielu miastach. Głównym zarzutem podnoszonym przez przeciwników straży jest znikomy wpływ tej formacji na stan bezpieczeństwa w miastach. Wielu zauważa, że straż - wraz ze swymi niezliczonymi fotoradarami drogowymi - stała się narzędziem drenowania kieszeni obywateli. Warto tu zauważyć, że żywiecka straż miejska broni się przed tymi zarzutami, bowiem od roku 2010 radaru nie posiada. Zapewne i z tego powodu bilans finansowy funkcjonowania straży wygląda tak a nie inaczej i działa - wbrew pozorom - na jej korzyść. W budżecie na rok 2015 wydatki na straż miejską określono na kwotę 1 mln 340 tyś. zł, zyski zaś w postaci mandatów i innych kar nakładanych przez straż jedynie na kwotę 100 tyś. By bilans wyglądał lepiej strażnicy musieliby nas łupić dotkliwiej, bo o ograniczaniu wydatków raczej nie ma co marzyć. Suma przeznaczona na funkcjonowanie żywieckiej straży wzrosła w stosunku do roku ubiegłego o 90 tyś zł. Jakkolwiek robi ona spore wrażenie, stanowi niespełna jeden procent wszystkich wydatków miasta zaplanowanych na rok 2015 (niecałe 115 mln zł). Oczywiście, jak przystoi ludziom zatroskanym o rzeczy publiczne, warto zadać sobie pytanie, czy straż miejska warta jest tych pieniędzy. Ocenę pozostawiamy Państwu.

Autor: Łukasz Gędłek