Wydarzenia

Grudzień to dziwny miesiąc. Z wielu powodów. Ale najważniejszym z nich wydaje się być temat świąteczny. Współczesna popkultura gdzie tylko może atakuje nas masową propagandą. Abyś tylko poczuł, że to już teraz. W tym momencie możesz być szczęśliwy i uradować innych. Jest tylko jeszcze jeden warunek: kup! Za produkty nabyte w sklepie grudzień ma zaoferować radość i entuzjazm.

Nie byłoby w tym nic dziwnego oprócz tego, że jednak uczuć ludzkich nie da się zmonetyzować. To po prostu nie działa. Ten mechanizm jest bardzo krótkowzroczny i przynosi więcej szkód na dłuższą metę. Bo uczy tego, że aby starać się o czyjeś względy, trzeba na to pieniędzy.

Wprowadza nas to w argument tzw. siły. Jak nie kupię x, to ona nie y. Wystarczy kilka tygodni, aby stworzyć relację niewolniczą. Ze szkodą dla obojga. A mało kto uczy, że na siłę nic nie działa. Gospodarka jednak kręcić się musi. Ale czy każdy z nas ma psi obowiązek wydawać swoje pieniądze w dużych ilościach na produkty z dużych marketów, które z reguły tracą za chwilę swój czar, magię, znaczenie, jakość?

chłop

Grudzień daje znowu iluzoryczny czas na to, że mamy niby najlepszy okres na podsumowania. A za nimi noworoczne cele. Większość z nas jednak nie zrealizuje tych celów. I podpisuję się pod tym rękami i nogami. Jakoś takie to znów na siłę. Są inne metody prócz górnolotnych haseł. Bo jednak kiedy mówisz A, powiedz i B.

Patrząc na minione 12 miesięcy mam różne wnioski. Są sprawy, które znakomicie mi się udały. Są tematy, które nie udało mi się poskładać. Mamy tak wszyscy, ale mało kto chce o tym otwarcie mówić. Jaki był element sukcesu i powodzenia? Jak na to patrzę, to ze zdziwieniem stwierdzam, że udało się, bo nawet mi na tym nie zależało. Dziwne. Kiedy robisz rzeczy na luzie, dostajesz prezent od świata i wszyscy chcą Ci pomóc. Zbudować Twój projekt, zaprzyjaźnić się z Tobą, wejść z Tobą w związek.

Mieszkamy w górskiej krainie. To przypomina, że musimy ciągle uczyć się współpracy z naturą. A ona jest nieugięta. Dużo kłopotów wyrządzają nam wylewające rzeki. Nie mam zamiaru tutaj wymądrzać się w ich temacie. Niemniej…jeśli człowiek zbyt dużo nie wtrąca się w jej sprawy, ona płynie przed siebie nie robiąc wielkiej szkody człowiekowi. Zupełnie tak jak wtedy, kiedy pozwalamy sprawom się dziać, ale wyciągając z nich wnioski. Nie płynąć pod prąd, ale z prądem. Aby żyć w zgodzie z sobą i naturą. I chyba o to właśnie chodzi. Luz, akcja, uśmiech, wnioski, akcja.

Autor: Sławomir Brak